Najnowsze Wpisy

No i 5 lat diabli wzięli. Komentarze (0)
01. lutego 2004 14:22:00
linkologia.pl spis.pl

Ależ mnie naszła chęć na zrobienie ze wszystkim porządku. Na wprowadzenie ładu w życiu, w pokoju, w komputerze... bo im mniej tego ładu tym więcej strat. Poniosłem taką jedną stratę, komputerową co prawda, ale wielką jak krowa, pięć lat mojej historii odeszło na wieki. Teraz się pewnie urwie wiele kontaktów, ale cóż moja wina, moje niedopatrzenie. Najgorsze, że w takich momentach zawsze upatruję szansy na nowy początek, choć tak naprawdę wcale go nie chcę.

Tragizm komputerowego świata polega na tym, że wystarczy wcisnąć zły guzik i wszystko stracone, często bez możliwości powrotu. W życiu tak nie ma. Możnaby rzec: nie ma tak łatwo. Ale ile bym dał teraz za możlwość powrotu. Można mieć tylko nadzieję, że część ludzi odezwie się do mnie sama, ale archiwów już nie odzyskam. Taki jestem czlowiek, że lubię po czasie wracać do tego co było, wtedy widać jak na dłoni jak człowiek się zmienił. Zawsze wydaje mi się, że pewnych poglądów nie zmienię nigdy, później zaglądam do jakiś starych zapisków i okazuje się, że zmieniłem te poglądy już ze trzy razy i nawet nie wiedziałem o tym. Czasami można się pośmiać, że swojego stylu pisania, z dziwacznych, często niezrozumiałych już dziś sformuowań. Najbardziej szkoda historii kilku znajomości, szczególnie z Dawidem, ale także z Michałem, Tomkiem, Grzegorzem, Michałem, Adamem, Michałem (sporo Michałow, heh). Tyle przelanych słów, uczuć, mądrych i glupich myśli, tego szkoda najbardziej, tyle tego było... tak miło było czasami wrócić do moich nocnych monologów, w których naprawiałem świat i wszystko co się dało zresztą. Pewnie jakby się uprzeć dałoby się opasłą książkę napisać w oparciu o te wszystkie teksty i stworzyć najbardziej pogiętą filozofię życiową wg. Dominika.

Ech... dość. Przeżyłem, wyskoczenia przez okno jako sposobu zapomnienia nie użyłem. Już powoli zpominam. Powoli.

theo1984 : :

Uczucia Komentarze (0)
26. stycznia 2004 22:38:00
linkologia.pl spis.pl

Nie będzie ani o płycie Michała Bajora pt. "Uczucia", ani o miłości i innych uczuciach tego typu. Będzie o rozdrażnieniu - wszak też uczuczie, nie byle jakie nawet. Jedyne z którym kompletnie nie potrafię sobie poradzić. Radzę sobie ze smutkiem, tęsknotą... ale rozdrażnienie, stan kiedy włącza mi się agresor... znoszenie tego przychodzi mi trudno. Bywam człowiekiem impulsywnym, szczególnie kiedy mam takie dni jak obecnie. Nawet nie chodzi o to, że wybucham bez powodu, ale jak już powód mam, to... oj. Dziś mało kogoś nie pobiłem, tzn. to by się pewnie skończyło pobiciem mnie. Na szczęście miałem dość oleju w głowie i nawet się nie odezwałem, bo to wywołałoby wojnę.
Ale jakoś nie trawię braku lojalności i zachowywania się jak pies ogrodnika w sytuacji kiedy wszyscy powinni sobie pomagać. Rzygam wyścigiem szczurów. Nie znoszę hipokryzji, cwaniactwa... no normalnie wciąż mnie nosi.

Człowiek komuś pomaga jak może, a ten ktoś się później wypnie, ale tak, że "o, wypinam się na was", ale "wypinam się na was, bo jestem lepszy". No normalnie kurde...

Tak się tylko zastanwiam skąd mi się to rozdrażnienie wzięło. Pewnie po prostu zbyt wiele stresu i "małych problemów", które skumulowane dały... właśnie taki stan poddenerwownia i przewrażliwienia.

theo1984 : :

Ch** nie romantyk... Komentarze (1)
26. stycznia 2004 21:43:00
linkologia.pl spis.pl

Mam chłopaka, kocham go, mieszkam daleko od niego.

Nie jestem romantykiem ponieważ:
- nie rzucę wszystkiego i nie zamieszkam z chłopakiem, z czego wniosek:
- szkoła jest dla mnie ważniejsza od szczęścia i miłości, mało tego:
- wszystko jest dla mnie ważniejsze od tego, to nie szkodzi, że nie mam możliwości i pieniędzy na realizację marzeń, bo przecież:
- możemy zamieszkać u jakiegoś starszego geja w zamian za pomoc w domu itd...
Gdy kochasz nie liczy się nic innego - rodzina, nauka, ludzie... Należy wszystko rzucić w imię miłości.

Z tego natychmiastowy wniosek - nie kocham, miłość dla mnie nie ma znaczenia, żaden ze mnie romantyk.

Tak zostałem podsumowany dnia wczorajszego. Miło było, nawet bardzo. Skąd się biorą ludzie, dla których wszystko jest takie proste? Tylko, że dla nich proste jest mówienie... bo tak się składa, że wiem o osobie, z którą wczoraj rozmawiałem więcej, niż ta osoba się spodziewa, że wiem.
Bez fałszywej skromności: porównując tę osobę ze mną, to do pięt mi nie dorasta.


Chyba jednak lepiej poczekać, aż oboje się uniezależnimy od osób trzecich, aż będziemy w stanie zamieszkać sami nie będąc zmuszonymi do mieszkania po kątach pomagając w "pracach domowych" jakimś starszym gejom... zdolności twórcze mojej wyobraźni nie są wystarczające, aby choć stworzyć takie obrazy.

theo1984 : :

linkologia.pl spis.pl

Czasami nieświadomie wchodzi się w jakieś gówno. Czasami drepcze się w nim przez lata, drepcze w nieświadomości... można sporo czasu chodzić po gównie i nie mieć o tym pojęcia... naprawdę nieziemski katar trzeba mieć, aby nie czuć smrodu. A jak się go w końcu poczuje, to i tak trudno z tego gówna wyjść. Gówno zachowuje się w takich sytuacjach jak bagno.

Zabrzmiało jakyby mnie zwerbowano do sekty śmierdzi, ale nie o to mi chodzi, choć interpretować można dowolnie.

Wmieszałem się dawno temu w pewną sytuację, która od conajmniej dwóch lat jest wybitnie niezdrowa, wręcz chora. Przyniosła w życiu sporo dobrego, ale teraz niesie jedynie problemy. Właściwie sytuację można nazwać trójkątem... ale broń boże nie w seksualnym sensie. Tylko, że to taki trójkąt, który niesie chyba wyłącznie cierpienia. Bohaterowie trójkąta niszczą siebie wzajemnie, choć nie w każdą stronę to działa - mam przynajmniej taką nadzieję. I co tu zrobić, kiedy tragizm sytuacji przerasta ludzkie wyobrażenie. Nie jestem w stanie pomóc żadnej z dwóch pozostałych osób trójkąta w inny sposób niż tylko odchodząc, co będzie najlepszym rozwiązaniem również dla mnie. Nie ukrywam przed sobą, ani przed trójkątem, że chcę się odciąć, lecz mi nie wychodzi. Do dziś właściwie nie byłem pewien do końca, obecnie jestem - czas położyć kres temu. Wszystkim wyjdzie na zdrowie. Nie chcę być więcej zastraszany, nie chcę słuchać histerii, nie chcę być bezpodstawanie (oczywiście moim zdaniem) obraczany winą za czyjeś nieszczęście, nie chcę by ktoś się nade mną pastwił strasząc samobójstwem.

Pragnę spokoju, niby niewiele - jak widać za wiele. Ale kurde, uda mi się go osiągnąć!

theo1984 : :

Tęsknota... Komentarze (1)
25. stycznia 2004 21:48:00
linkologia.pl spis.pl

Chciałem napisać o zaufaniu, ale zbyt wiele wątków osobistych musiałbym wpleść w moje rozważania, więc może... innym razem.

Napiszę o tęsknocie słów parę.
Człowiek tęskni od zawsze, czyż nie? Tzn. niemal od urodzenia... kilkumiesięczne dziecko doskonale wie, że mamy nie ma dłużej niż zwykle. Mój dwuletni kuzyn, gdy jego mama musiała pojechać do szpitala na jakiś czas, przestał jeść, nie chciał spać, ciągle płakał... dzieci w ogóle doskonale wyczuwają, że coś jest nie tak, ale nie o tym chciałem pisać.

Często bywało tak, jeśli się teraz nad tym głębiej zastanowić, że mówiłem, iż tęsknię, choć wcale tak nie było. Nie było tak zawsze, ale jak sięgam pamięcią wstecz, to takie sytuacje się zdarzały. Dziwi mnie to dziś, z perspektywy czasu, tym bardziej, że uważałem się za człowieka dość uczuciowego i wrażliwego. W każdym razie uczucie tęsknoty nie było wcale obce, po prostu czasami nadużywałem samego pojęcia.

Dopiero od niedawna wiem, co to znaczy tęsknić naprawdę, w pełnym tego słowa znaczeniu, wcześniej żadne uczucie nie było tak silne. Ale prawda jest taka, że dopiero teraz tak naprawdę zaczynam poznawać pewne aspekty życia. Dopiero teraz okazuje się, że można tęsknić nie tylko za mamą, która wyjechała na dwa dni, ale można tęsknić za kimś, kogo kocha się ponad życie. Nie mówię, że nie kocham Mamy, ale chodzi mi o osobę, z którą człowiek wiąże swoją przyszłość. Dopiero teraz w pełni poznałem co naprawdę znaczy bliskość drugiej osoby, świadomość, że jest blisko, na wyciągnięcie ręki.
Spędziłem pięć niesamowitych dni z moim chłopakiem, bo niestety tworzymy związek na odległość (na razie!). Nie dość, że po tym spotkaniu jestem absolutnie pewny uczuć jakie do niego żywię, to poznałem właśnie znaczenie tej bliskości. Będąc obok Dawida zaznałem spokoju, którego tak w życiu szukałem, będąc z nim potrafiłem się całkowicie wyciszyć, zapomnieć o wszystkim...

I właśnie teraz wiem co to znaczy tęsknić. Tęsknić za najbliższą na świecie osobą, za jej obecnością, za jej głosem, zapachem, dotykiem, ba... nawet smakiem...  za tą błogością, w której można się topić będąc obok ukochanego. Teraz zrozumiałem jak bardzo można tęsknić... zrozumiałem, że rzeczywiście można nie móc skupić się na czymkolwiek, że naprawdę można zgubić gdzieś rozum i zapomnieć o całym świecie, bo... nagle ta jedna osoba staje się całym światem... tak bliskim, a tak odległym.

Tęsknimy gdy wiemy za czym. To nic odkrywczego. Marzenia trafnie nazywa się tęsknotami... bo to przecież tęsknoty... ale często za czymś czego nigdy nie przeżyliśmy. Ja przeżyłem najpiękniejsze jak dotąd dni w moim życiu, była to miniatura wspólego życia... wstęp do wspólnego życia. Tęsknię... marzę, aby znów przeżyć takie chwile, a tęsknota jest tym większa, ponieważ dokładnie wiem za czym tęsknię...

Może spłyciłem nieco, ale inaczej tęskni się za całusem na dobranoc, kiedy nigdy się go nie dostało, a inaczej gdy wiesz jakie to uczucie, inaczej tęskni się za poranną kawą z ukochaną osobą, jeśli nigdy się jej nie piło, a inaczej gdy piło się ją codziennie, a nagle tego brakło...

Tęsknię Dawidku! Bardzo...

theo1984 : :

Kalendarz

pn wt sr cz pt so nd
2627282930311
2345678
9101112131415
16171819202122
23242526272829

Ksiega gości

Księga gości

Kategorie postow

Brak kategorii

amandakrat | toosheone | sadystki | wolfrik | sitodmakrusz3a | Mailing